pięknie, prawda?

Kult piękna króluje od zawsze i nie zanosi się by nagle się skończył. Piękne są miss świata i Polski, piękne zęby ma Britney Spears, piękna cała jest Angelina J. a Ryan Gossling, no on to dopiero jest piękny. Brzydota jest passe, jest wręcz skazą, matce zabiera się dzieci bo jest za gruba, nikt nie ogląda dzieci w Afryce bo są za chude, a niepełnosprawni brzydzą polityków. Brzydkich ludzi się nie lubi, ale lubi się jednak ich oglądać. Tylko czym jest piękno? To, to co wewnątrz nas – przekonują psycholodzy i coachowie; „to to, co niewidoczne dla oczu” pisał Saint-Exuperty. Naprawdę? Ksiądz Tishner napisał kiedyś, że są trzy prawdy „święta prawda, tyż prawda i gówno prawda” i te twierdzenia coachów są  prawdą ostatnią. Każdy z nas czuje się piękny, gdy dobrze wygląda, gdy ma pofarbowane włosy, zrobione paznokcie, ładną sukienkę, ładny ubiór. Gwiazdy dla piękna robią co mogą, Kim Kardashian i jej polski klon Weronika G. ostrzykują się własną krwią, botoks w show biznesie jest normą, zresztą nie tylko tam. Gdy Martyna Wojciechowska kilka lat temu pokazała w reportażu z Wenezueli, że wszystkie kobiety tam ustawiają się w kolejkach do chirurga plastycznego, Polacy się oburzali. Po kilku latach sami chodzą, i sami stoją w kolejkach, ale to już domena naszej służby zdrowia. Z jednej strony więc kwasy i mikrodermabrazje z drugiej.. olejowanie włosów i szampony bez parabenów. To jak natura czy sztuczność? A może właśnie taka sztuczność by wyglądała naturalnie? Tylko umiar może uratować, przed falą krytyki i obowiązkiem tłumaczenia się. Każdy śmieje się z twarzy Donatelli Versace czy matki Sylwestra Stalonne’a  ale już Natalia Siwiec czy Doda zachwycają. Oczywiście nie wszystkich, bo znam osoby, które nigdy w życiu nie malowały paznokci, nie farbowały włosów i wyglądają dobrze, ale natura jak wiadomo jest oszczędna i nie każdego może obdarzyć swoim darem.  Od zawsze świat miał swój ideał kobiety, Monica Belluci czy Audrey Hepburn do dziś mają swoich fanów, fanów ma także Marylin M., która jak się okazuje nie tylko zachwyciła sobą prezydenta Kennedy’ego, ale tez prezydenta… Wrocławia. Ideał piękna był i być musi, nie może sięgnąć bruku, bo takie mamy czasy. Gdy rozmawiam z reżyserami teatralnymi, którzy próbują szukać „prawdy” w teatrze, mówią, że jedyne co teraz szokuje ludzi to nagość, ale nie nagość idealnej aktorki, tylko starej, pomarszczonej – cielesność, która nie ozdabia gazet i „Internetów”, ale cielesność, która w przyciemnieniu domowym jest tylko spotykana. Chociaż przez lata namnożyło się wiele programów „metamorfoz” to nic, nadal wszyscy dążą do ideału. Skoro dr Szczyt jest bogiem i jako stwórca może poprawić „nieudane” dzieło poprzednika, to dlaczego nie? Nieidealni ludzie chodzą do programów Szczyta, bo za darmo mogą zostać najpiękniejsi, co z tego, że w „podzięce” trzeba pokazać się światu w najbrzydszej postaci i trochę popłakać? Cena ta przecież warta jest roli, roli życia.

mm monika

audrey angie

A żyć trzeba idealnie, perfekcyjnie jak Małgorzata Rozenek i Agnieszka Szulim, co z tego, że jest się „na językach”, skoro jest się ikoną seksu, piękna, kobiecości? Znam osoby, która zawsze gdy  spodobała się jej jakaś rzecz mówiła w ramach komplementu „ nie głupie”. Nie głupie? Czyli piękno to mądrość, no tak przecież głosili już w starożytnej Grecji.  Dziś rano, gdy byłam u fryzjera weszła prawie spłakana kobieta, która żądała reklamacji, bo „chciała na głowie odcień beżu a ma popiel’ i już od wczoraj mąż się do niej nie odzywa, a najlepszy przyjaciel powiedział, że nie dość, ze jest stara to jeszcze teraz staro wygląda. „Przyjaciele to ciche anioły”:), dobrze, że zawsze przy nas stoją i każdy grzech wypatrzą. Pani dodała, że przez tę okropną fryzurę przepłakała całą noc i nie wie jak dalej żyć, więc z impetem poszła do innego fryzjera na poprawkę. No niestety, czasem trzeba wykonać poprawki poprawek, nikt nie jest idealny.

roze szuli

„Mnie uczono, że przechwalania się jaki jestem super to objaw braku pokory” – mówi w jednym z wywiadów Janusz Gajos, kiedyś piękny Janek Kos, dziś nie piękny w ogóle starszy aktor.  „A prawdy nie ma, po prostu wszystko jest kreacją” – dodaje. Wszystko już gdzieś było i jest odtworzeniem, tak więc dążenie do piękna to jedna z ról, przecież życie to teatr.

Prawdą jednak jest, prawdą, do której wiele osób nie chce się przyznać, że zadbany wygląd pozwala nam czuć się lepiej, że to nie charakter, nie osobowość powala na kolana innych na pierwszy rzut oka. Bo pierwszy a nawet kilka następnych rzutów oka wyłapuje to, co owe oko widzi. A oko, jak oko widzi obraz, widzi włosy, twarz, sylwetkę, ubranie, potem sposób chodzenia , potem gesty, charakter raczej na końcu, jeśli w ogóle. Pamiętam, jak kiedyś w wywiadzie Olga Tokarczuk, która już wówczas przekroczyła grubo 30stkę powiedziała „czuję się przezroczysta”…. A to najgorsze dla kobiety, że nawet nikt nie spostrzega czy jest gruba, czy ma ułożone włosy czy pomalowane usta, ale fakt, że nikt nie spostrzega w ogóle.

Mam wrażenie, że bohaterek „Akademii piękna” też nikt nie spostrzegał, lub tak o sobie myślały. A to w grząskim  gruncie rzeczy przecież to samo. Nie dość, że były przezroczyste, to jeszcze nie mogły tego zobaczyć, mogły tylko usłyszeć jakieś trącania na ulicy, jakieś pośpieszanie na jezdni, mogły wyczuć totalną obojętność, czasem wymuszoną społeczną wrogość. Bo większość z nich niedowidzi, niektóre nie widzą zupełnie jak Ewa. Poznałam ją kilka miesięcy temu, gdy przygotowywałam materiał o osobach niepełnosprawnych, które szukają asystentów, czyli osób, które mogą z nimi pobyć, porozmawiać, zwyczajnie doradzić. Bo problem w tym, że osoby niepełnosprawne, o których często się mówi „wykluczone” (jeszcze bardziej ich tym wykluczając) chcą żyć normalnie. Chcą chodzić na spacery, chcą nosić ładne ubrania, używać dobrych perfum, mieć ładny makijaż i chodzić na zabiegi do fryzjera. Bo to, że mają uszkodzony zmysł wzroku, nie znaczy, że inne im szwankują, wręcz przeciwnie. Ewa wtedy, gdy nagrywałam ją po raz pierwszy była otwartą osobą, która wprost mówiła, że lubi sobie wyjść na zakupy, lubi się ładnie ubrać, bo uwaga ona mimo, że nie widzi, to ZAWSZE wie jaki ma kolor sukienki i w jakim jej do twarzy, a najbardziej to lubi czerwony. Ewa mieszka z mamą, mama jest jej oczami, z tymże mama z racji swego wieku też ma oczy nie najlepsze, a moda od czasu jej młodości nieco się zmieniła. Więc o ile mama ugotuje i pomoże rozwiązać krzyżówkę o tyle już tajniki make upu są dla niej jednak obce.

ewa ewa2

Dwie kobiety z wrocławskiej Fundacji „Nie widzę problemu”, która zajmuje się aktywizacja osób niepełnosprawnych postanowiły zorganizować warsztaty wizerunkowe dla 12 kobiet niedowidzących. Bo przecież żadnym odkryciem nie jest fakt, że im lepiej wyglądamy i im bardziej jesteśmy pewni siebie  – tym więcej ofert pracy jest w naszym zasięgu. No niestety kult piękna istnieje w każdej dziedzinie życia, także w pośredniaku. Przez 2 miesiące kobiety powoli zaczynały się otwierać, wyzbywać kompleksów – „wcześniej siedziałyśmy zakompleksione w domu, odizolowane od ludzi” – mówi pani Renata, która nie kryje wdzięczności po metamorfozie.

Kobiety najpierw uczyły się malować pod czujnym okiem pięknej notabene makijażystki Agnieszki, która pomagała im dobierać podkład cienie i szminki. „Najtrudniej to oko jest zrobić, wie Pani ja nie widzę dobrze, to jak ściągnę okulary to kreski sobie nie zrobię” przyznaje już inna pani Renata. Często nam, osobom, które dobrze widzimy kreska nie wychodzi, a to tusz się skruszy i zrobi efekt „pandy’, a to podkład narobi zacieków, a co dopiero ma powiedzieć osoba, która widzi mało lub nic? Widać, można się nauczyć makijażu w ciemno:)

oko aga1 cudomalo

 

Pomalowane już, ubrane i w końcu naprawdę uśmiechnięte panie zostały modelkami i pozowały dzielnie do zdjęć, jak na gwiazdy przystało – oczywiście, że na ściance:)

ewa3 renia1 motyl1

1133 44

55 edyta

„Nie szukaj mnie, ukryłam się nie poznasz twarzy pod makijażem” śpiewała kiedyś Renata Przemyk i panie, które wzięły udział w projekcie mogą jej spokojnie zawtórować. Chociaż tak naprawdę nawet jeśli się wymalujemy i ubierzemy najlepiej według wskazówek najlepszych stylistów to i tak wielu mężczyzn może tego nie zauważyć, tzn. spostrzeże, że coś jest tu nie tak jak zawsze, ale co? to zagadka nie do rozwiązania. Puder, róż, szminka, cienie, eyeliner, zalotka, by rzęsy były zalotne:) to tylko cząstka narzędzi próżności. Bo przecież „robienie się na bóstwo” przez wielu to oznaka zadufania w sobie, nieznośnej dla innych pewności siebie. Więc tak naprawdę przez palce ale oglądamy już nie piękne białe zęby Britney Spears, ale gwiazdę popu ogoloną na łyso, która ma depresję i nie radzi sobie ze sobą, już nie cała piękna Angelina jest komentowana na wszystkich plotkarskich forach, ale Angelina, która usunęła sobie piersi. Bo przecież „gorszych”, z których można się pośmiać i którym można wytknąć błąd uwielbiamy ponad stan. Gombrowicz by się uśmiał. A niestety Ryan Gossling ciągle nie ma wad.

ryan1

 

 

O Fundacji „Nie widzę problemu” poczytacie tutaj: https://www.facebook.com/FundacjaNWP?fref=ts

link do materiału z „Faktów” od 10 minuty: 
http://wroclaw.tvp.pl/20640642/27062015-1830


http://wroclaw.tvp.pl/20640589/nie-widza-problemu-sa-piekne

* zdjęcia z warsztatów i sesji pochodzą od Fundacji „Nie widzę problemu”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

The following two tabs change content below.

Aleksandra M

Ostatnie wpisy Aleksandra M (zobacz wszystkie)

2 comments

  1. ~agnieszkaswiton · Lipiec 1, 2015

    „Piękno jest ograniczone kanonem” podkreślił kiedyś Umberto Eco, a my te kanony wciąż przyjmujemy, podążamy za nimi a czasami się z nimi nie zgadzamy. I we wszystkim mamy rację, ponieważ to nasza racja, i to my możemy stworzyć swoje własne kanony po to by poczuć się pięknie:)

    Dziękuję za wpis i zwrócenie uwagi na Rzeczy Ważne.

    • Aleksandra M · Lipiec 1, 2015

      :):)